Ładowanie akumulatora – uważaj, bo może być trudniejsze, niż myślisz!

Ładowanie akumulatoraListopad to ostatni moment na przygotowanie samochodu do sezonu zimowego. Jak wszyscy wiemy, jeżeli pominiemy etap przygotowań, nagłe mrozy mogą spowodować wiele problemów z naszymi czterokołowcami lub nawet uniemożliwić ich uruchomienie. Jednym z najczęstszych powodów zimowych awarii jest niesprawny akumulator, zaś najskuteczniejszym sposobem jego konserwacji – naładowanie go z użyciem prostownika. To z pozoru prosta czynność, jednak trzeba znać kilka zasad, by proces ten przebiegł bezproblemowo. Przedstawimy je więc w poniższym artykule. Zapraszamy!

Dlaczego akumulator trzeba czasem naładować?

Wielu producentów akumulatorów reklamuje swoje produkty jako „bezobsługowe”. Faktycznie, w nowszych autach przez większą część roku nie musimy w ogóle się nim przejmować. Jednak przy obniżonej temperaturze zdarzają się sytuacje, gdy odmawia posłuszeństwa i zmuszeni jesteśmy wykonać nieco pracy, by przywrócić odpowiedni jego stan. Dlaczego tak jest? Przede wszystkim, w niższych temperaturach akumulator wykazuje zmniejszoną pojemność względem temperatury letniej, i to co najmniej o kilkanaście procent. Ponadto w zimie potrzeba znacznie więcej energii do uruchomienia silnika, a ze względu na dużą ilość urządzeń zasilanych z alternatora (ogrzewanie lub klimatyzacja, radio itd.) ładowanie jest wolniejsze, niż zazwyczaj. To zaś w połączeniu z krótkimi trasami pokonywanymi w sezonie zimowym często sprawia, że każda przejażdżka zużywa więcej prądu z akumulatora, niż go dostarcza. Skutkiem tego jest szkodliwe dla baterii permanentne niedoładowanie lub wręcz wyczerpanie akumulatora i w konsekwencji brak możliwości uruchomienia pojazdu.

Ładowanie akumulatora – na co uważać?

Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę, czy nasz akumulator należy do nowszej generacji bezobsługowych – w tych nie ma konieczności odkręcania korków podczas ładowania, by umożliwić jego prawidłową wentylację. Niewiele osób zdaje sobie bowiem sprawę, że na skutek procesów zachodzących w jego wnętrzu, wydziela się silnie wybuchowy gaz – wodór. Z tego samego powodu podczas ładowania nie wolno zbliżać do akumulatora żadnych źródeł ognia. Pochylenie się nad komorą silnika z papierosem w ustach lub przyświecając sobie zapalniczką może nawet zakończyć się wybuchem i pokryciem wszystkiego wokół (z nami włącznie) żrącym elektrolitem!

Jak rozpoznać, czy powinniśmy odkręcić korki?

Najlepiej jest zdać się na intuicję – jeżeli są wyeksponowane i niejako „zachęcają” do odkręcenia, zapewne trzeba to uczynić. Jeśli zaś zostały schowane pod naklejkami lub producent tak wykonał akumulator, że dostęp do nich jest wyjątkowo trudny, najpewniej nie musimy się przejmować, ponieważ w baterii zainstalowano system wentylacji.

Kolejną z ważnych rzeczy jest kolejność podpinania przewodów – niezależnie, czy do ładowania używamy prostownika, czy innego pojazdu, najpierw podłączamy kabel czerwony (plus), a później czarny (masę), jednocześnie pamiętając o odpowiednim przyłączeniu biegunów. Podłączenie odwrotne oznacza zwarcie, które najczęściej jest nieprzyjemne w skutkach. Przewody odłączamy w odwrotnej kolejności. Jeżeli ładujemy akumulator nie wyjmując go z samochodu, zaleca się także odpięcie klemy, którą podłączony jest plus. Ponadto przewód masowy ładowarki w miarę możliwości podpinajmy do niepomalowanej części w komorze silnika, a nie bezpośrednio do minusowego styku akumulatora – w przypadku iskrzenia przy odpinaniu zminimalizujemy w ten sposób ryzyko wybuchu. Z tego samego powodu warto odłączyć ładowarkę z prądu przed odpięciem „krokodylków”.